Menu

Bądź sobą!

Coś o mnie, coś o szczęściu, codzienności

Siła Miłości - Część X

olaksnddh

- Hej dziew....

- Hej - uśmiechnęła się promiennie Iza - ten uroczy mężczyzna już poszedł?- Iza była już trochę irytująca.

- Z kim ta Marina tańczy?! - dziewczyna zignorowała wcześniejsze pytanie.

- Też kogoś fajnego znalazła, gorzej ze mną... nikt mi jakoś nie pasuje.

- Ja już będę spadać głowa mnie boli...

- No nie dziwię się, ten z bródką potrafi przyprawić o zawrót głowy - chichrała się Iza - Oczywiście odwiozę Marinę.

- I miej na nią oko.

- Dobrze.

W rzeczywistości Zoję w ogóle nie bolała głowa. Chciała, jak najszybciej dotrzeć do domu i pozbyć się Oskara. Nie powinna w sumie prosić go o opiekę nad Nikołajem, on przecież nie jest jej facetem, nie jest nawet jej kolegą!

                                                                                                 W domu

Zoja weszła cicho do domu. Jej cisza była w sumie basem wśród tej ciszy absolutnej. Nikołaj był  wtulony w Oskara, a Oskar w Nikołaja. Mały spał już mocno... Oskar jeszcze walczył z zamykającymi się oczami.

- Zoja, ja....

- Ćśśśśśśśś.... obudzisz Nikołaja

- Położę go do łóżeczka i pogadajmy - wyszeptał Oskar, po czym z ogromną delikatnością wziął małego na ręce i zaniósł do pokoju. Białorusinka na myśl o  czekającej ją rozmowie z Oskarem aż zbladła.

- Już jestem - przed oczami Zoji pokazała się wysportowana, emanująca męskością sylwetka Oskara, trzymał za sobą bukiet pięknych kwiatów - a to dla Ciebie - wręczył jej.

- Myślisz, że jeśli dasz mi kwiatka, to wszystko załatwisz?

- Nie, dlatego kupiłem cały bukiet.

- Bardzo śmieszne, dziękuję Ci za opiekę nad Nikołajem... Karina was doglądała?

- Raczej podglądała heh..., strasznie zboczona ta wasza sąsiadka. Wylała mi się woda, nie mogłem znaleźć u was ręczników, zdjąłem koszulkę, aby wytrzeć, wtedy ona zadzwoniła do drzwi, krzyczę - zaraz bo jestem bez koszulki... a ta wparowała z ekscytacją, nie czekając i do tego piszcząc?!

- O kurczę.. wszystkie ręczniki były w praniu...  - Zoja, aż cała się gotowała od tej opowieści.

- Zoia, żartuję! Hahaha, nie wycieram podłóg koszulkami, użyłem papieru toaletowego.

-Wiesz co, spadaj! - wrzasnęła.

- Co ty dzisiaj taka nerwowa?

- Nie dość, że zostawiłeś mnie samą tamtego wieczoru, to jeszcze robisz sobie ze mnie żarty! - Zoja wybuchnęła płaczem - to był dla mnie taki ważny dzień - łzy spływały po jej zaróżowionym policzku.

- Zoja przepraszam, spokojnie.. - podszedł i lekko ją objął - nie płacz, przepraszam, chcę ci wszystko wyjaśnić, to czemu cię wtedy zostawiłem...

- Mam to teraz gdzieś.

- Alicja była załamana, gdy dowiedziała się, że w ogóle ma przyrodnią siostrę. Ona o niczym nie wiedziała, była święcie przekonana, że wychowuje ją jej biologiczna matka.

- CO?!

- Pobiegłem za nią była w złym stanie... w sumie do tej pory Alicja nie potrafi sobie z tym poradzić. Znam twoją siostrę i to doskonale.

Zoja cała drżała. Oskar mocno ją ściskał w ramionach.

- Dzię-kk-uję c-i-I

- Ale za co?

- Za wszystko. Proszę wyjdź, chcę pobyć sama.

- Dobrze, jak coś to dzwoń, ok? Proszę...

- Dobrze.

Oskar pogładził jej lśniące blond włosy, lekko poczochrane na skutek silnego wiatru i pocałował z ogromną czułością w czoło.

- Kocham Cię - i wyszedł.

kNDk3ODUzNTgsNDc4MDUwNjQfPlaczaca_dziewczyna1

 

 

 

 

© Bądź sobą!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci