Menu

Bądź sobą!

Coś o mnie, coś o szczęściu, codzienności

Siła Miłości - część III

olaksnddh

                                                                                             Odwaga

                     Zoja, czytając to, co napisał Oskar była zadziwiona... można powiedzieć, że nawet poruszona światem wewnętrznym chłopaka, tym co przeżywał głęboko w sobie.  Po jej policzku spłynęła łza. Wiedziała już, jak bardzo Oskar cierpi i stara się budzić pozory normalności, tak jakby nic się nie stało. Próbowała ukryć swój smutek przed Nikołajem, był jeszcze malutki, nic nie rozumiał. Nikołaj spoglądał na Zoję, nie wiedząc, o co chodzi.

- Pójdziemy na plac zabaw jutro, dobrze? Pożegnaj się z kolegą - Białorusinka nawet nie zauważyła, że mały Piotruś został już odebrany przez siostrę.

- Dlaczego nie teraz? Dlaczego?!

- Nikołaj źle się czuję....

- Ehhh... co ja się z Tobą mam, Zoja!

Dziewczyna uśmiechnęła się do siebie w duchu. Ten mały chłopczyk zawsze potrafił ją rozśmieszyć, chociażby dziecinną, pretensjonalną barwą głosu. Dotarli do domu. Dom pachniał świeżo upieczonym chlebem i... ciastem. W rodzinie tej młodej dziewczyny bardzo ważna była tradycja. Okrągły stół stanowił epicentrum.  Codziennie goszczą na nim pięknie zdobione talerze z ciepłym, pożywnym obiadem. Podczas wspólnego posiłku każdy miał swoje 5 minut.... tylko dlaczego zapomniano o jednym członku rodziny? Minęło tyle lat... Młoda kobieta nie potrafiła tego zrozumieć, dlaczego w miejscu, gdzie ważny był ten drugi człowiek, zapomniano o tym, w którego żyłach płynęła ta sama krew. Może to wszystko było tylko szopką pełną pozorów? Czuła ukłucie w sercu...

Białorusinka była bardzo zamyślona, co nie umknęło uwadze Mariny, dobrej kuzynce Zoji.

- Zoja, moja droga... o czym tak myślisz? Chyba nie chcesz się wycofać?

- Nie chcę, pracuję nad tym dalej. W sumie mogę powiedzieć, że los mi sprzyja. Dasz wiarę, że dostałam zaproszenie do tego teatru?

- W jaki sposób?

- Kolega zaprosił mnie na przedstawienie.

- "Kolega", tak to się teraz mówi? - mrugnęła - to nie jest dar od losu, a dar ode Boga. choć przyznam, że akcja jak z filmu....

- Marina, dzisiaj mam nadzieję, że masz wolny wieczór i sama zajmiesz się Nikołajem. Wiem, że obiecałam zostawać wieczorami, ale muszę iść do tego teatru, może ona tam będzie.

- Skarbie, oczywiście, że idź. Nie musisz zostawać z Nikołajem codziennie, mam też wolne wieczory w tygodniu. Powodzenia... ja też chciałabym ją poznać.

                           Zoja nie ukrywała entuzjazmu, choć wiedziała, że przed nią dopiero połowa drogi. W internecie wyczytała, że anonimowe osoby również mogą odegrać przedstawienie w teatrze, o jakim tylko zamarzą. Dzisiaj odbędzie się konkurs. Postanowiła wykorzystać chwilę przy mikrofonie i zapytać o podobno znaną w tamtym środowisku dziewczynę, której właśnie poszukuje. Postanowiła też, gdy zbierze się na odwagę... ułożyć tekst piosenki w odpowiedzi do tego, co napisał Oskar. Chciała to dla niego zrobić. Odkąd zobaczyła jego twarz, cały czas miała jego obraz w głowie, szkicowała tego mężczyznę już kilkanaście razy, każdy szkic był przez Zoję głęboko przeżywany... tak przeżywany jak sprawdzian.

- Cześć, tu Zoja.

- No hej. Myślałem już, że się nie odezwiesz.

- Nie byłam pewna czy będę miała wolny wieczór...

- I co? Masz ten wolny wieczór - w jego głosie było tyle radości, że Zoja, aż promieniała.

- Taak... mam. Chętnie przyjdę, ciekawi mnie przedstawienie.

- Gwarantuję, że nie będziesz się nudziła. Czekaj na mnie przy głównym wejściu.

                    Zoja długo szykowała się na wieczorne wyjście. Chciała jak najlepiej wypaść, a jednocześnie  trzymać się zasady "wyluzuj!". Wyglądała oszałamiająco. Dziewczyna podeszła do lustra, ale jednak nie w głowie jej było teraz to, jak wygląda. Krzyknęła z całych sił jedno: ZNAJDĘ CIĘ.

images1ZYM4UYO1

 

                    

 

 

© Bądź sobą!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci