Menu

Bądź sobą!

Coś o mnie, coś o szczęściu, codzienności

Siła Miłości - Część IV

olaksnddh

                                        ŁYK WÓDKI, PERFUMY I UŚMIECHAJ SIĘ... DO CHOLERY UŚMIECHAJ SIĘ!

                     Boże... co ja wyrabiam?! Dziś ma być ten dzień. Ten wieczór może być jednym z tych najważniejszych w moim życiu. Mogę poznać własną, utraconą siostrę....  Zoja głęboko wszystko przeżywała. Bała się tego spotkania bo zdaje sobie sprawę, że Alicja może nie chcieć jej znać, a co dopiero ich matki, która porzuciła dziewczynę. Białorusinka musiała jednak poznać siostrę... od zawsze brakowało jej rodzeństwa i zarazem ciekawiło kim jest Alicja. Czy jest podobna do niej? Czy lubi jeść pikantne spaghetti? Czy jest ładna? A może piękna? (Ze zdjęć wynikało, że bardzo atrakcyjna) Czy czyta jakieś książki? Czym się interesuje? Może wyszła już za mąż? Zoja zadawała milion pytań, a najważniejszym z nich było... czy ją interesowało jaką osobą jest Zoja? Nie, było inne, jeszcze ważniejsze pytanie. Czy Alicja wiedziała w ogóle o jej istnieniu?

                      Zoja miała jeszcze jeden plan na dziś. Pragnie dla Oskara na scenie wyrazić swoje odczucia na temat tego, co napisał. Zoja pragnie przygotować własną, amatorską sztukę, będzie uczestniczyła w konkursie, który ma nastąpić po przedstawieniu.

Klimaty.. rap, łańcuchy i te sprawy, więc młoda dziewczyna do czerwonej sukienki postanowiła zabrać czarną bluzę i  sportowe buty, szpilki zepsułyby jej image na scenie. Martwiła się jednak o to czy wybiorą ją na uczestnika konkursu. Liczyły się dla niej 2 cele - postarać się dla Oskara i na scenie dopytać ludzi o własną siostrę, która ponoć tam występuje, Zoję kompletnie zaskoczyło, że Alicja uczestniczy w "bitwie na słowa" i również zawodowo gra w teatrze. Czego to się człowiek nie dowie przez internet. Chwała dla postępu cywilizacji!

 - Dobra... Zoja - mówiła do siebie - zależy Ci na niej... może to absurd, ale na nim już też... odważ się - Zoja puściła głośno piosenkę I Know od Shift K3Y ... wzięła łyk wódki... posłała do lustra mega sztuczny, mega niepewny uśmiech i krzyknęła do samej siebie, jednocześnie pryskając się drogimi perfumami - DO DZIEŁA!

                  Oskar wiedział, że to będzie fajny... co on bredzi! To będzie cudowny wieczór! Nie dość, że Zoja zobaczy jego wkład w jedno z najlepszych przedstawień w Warszawie, to do tego czeka jego nową koleżankę miła niespodzianka. Może Zoja odwdzięczy mu się pocałunkiem? Będzie chwilową uciechą? Złagodzi ból po stracie Dominiki? Co on tak w ogóle sobie wmawiał... Słychać było dzwonek.... Marina zerwała się z fotela.

- Dobry wieczór.... ja po...

- Ah tak, zapewne po Zoję - uśmiechnęła się serdecznie Marina.

- Tak... kurczę jaka Pani jest do niej podobna.

- Geny. Zoja, młodzieniec po Ciebie przyszedł! Tylko szybko bo chłopak musi się na Ciebie nadążyć napatrzeć!

                    Zoja śmiało uśmiechnęła się do stojącego naprzeciwko niej chłopaka. Robiła wrażenie i to niemałe. Piękna, czerwona sukienka, była ciekawym kontrastem  mlecznej skóry. Oczy błyszczące jak zawsze, zielone niczym cudowna łąka na wiosnę. Włosy, jak złociste fale delikatnie opadały na ramiona... do tego malowniczy, młodzieńczy uśmiech dziewczyny... czarne kabaretki dodawały jej niespotykanego seksapilu. Oskar czuł to po sobie... jest nią całkowicie zauroczony.

- Cześć... - odrzekła tak cicho i już beż tej śmiałości, która jej towarzyszyła przed minutą... Białorusinka swoją osobą wnosiła aurę tajemniczości i uroku.

- Hej, Zoja, gotowa? Z tego, co widzę nadzwyczajnie gotowa - uśmiechnął się

- Heh... no nie mogę przynosić wstydu, no nie? - mrugnęła

- Haha. Oj nie przyniesiesz. Mogłabyś w teatrze nawet uchodzić za moją dziewczynę

- Hmmmm.....

- Przepraszam gadam od rzeczy, chodźmy - wziął ją za rękę.

- Bawcie się dobrze - krzyknęła Marina.

- Dziękujemy, będziemy - po czym szybko zamknął drzwi i zagadywał Zoję, całą drogę do czasu, aż dotarli do teatru. Dziewczyna czuła się niezręcznie...

                   Oskar był zadowolony, widać było, że dziewczyna jest oszołomiona. Przedstawienie miało ciekawy motyw. Pokazywano kobietę, taką typową niezależną, silną kobietę, aż... mało kobiecą. W tak śmieszny sposób były odegrane różne scenki, że Białorusinka nie mogła przestać się śmiać. Chłopak zaczął widzieć w Zoji kogoś naprawdę wyjątkowego. Sam się zastanawiał, czy oby nie za szybko? Tak dobrze i swobodnie czuł się w jej towarzystwie. Oskar szepnął jej do ucha.

- Psssssst. Skąd tak w ogóle znasz dobrze polski? Podoba Ci się występ? Jestem jego współrealizatorem.

- Mam matkę Polkę, uczyła mnie polskiego. Podoba mi się występ i to bardzo... chyba zresztą widać, że jestem ZA. Wyrażam to całą sobą heh...- uśmiechnęła się.

                     Chłopak delikatnie objął dłoń dziewczyny swoją, a ona... ona wtedy uśmiechnęła się jeszcze cudowniej i piękniej, gdy była blisko niego dawała mu takie nie do opisania ukojenie... tak jakby była jego Aniołem Stróżem. Oskar był przeszczęśliwy, że jego wkład w występ robi wrażenie na towarzyszce.

- Psssssssssst. A wiesz, co nas czeka po przedstawieniu?

- A tu Cię zaskoczę bo wiem. Czyżby nie freestyle battle i... amatorki konkurs aktorski?

- Wow. Skąd o tym wiesz... sądziłem, że o tym wiedzą tylko organizatorzy.

- Mam swoje źródła heh...

- Zaskakujesz mnie coraz bardziej. Nie mogę się doczekać freestyle battle.

- Jestem przygotowana. Zajrzyj, co mam w torebce - oświadczyła z dumą Zoja - pokazała Oskarowi swoją czarną bluzę z fajnymi napisami po angielsku - idealną bluzę na występ

- Wow numer 2... totalnie mnie teraz zaskoczyłaś.

- Przepraszam, ale czy może Pan się tak do cholery nie drzeć? Przedstawienie dalej trwa.  Nie wiem czy główna bohaterka wybrała wibrator czy znowu butelkę wódki - odrzekł wściekły facet po 40stce, z miną, jakby zjadł co najmniej kilkanaście kilogramów cytryn.

- Przepraszamy, zagadaliśmy się - pisnęła nieśmiało Zoja. Była chyba trochę zażenowana słowem "wibrator", ale zdawała sobie sprawę, że, nieodłącznym wymogiem konkursu jest wystąpienie w freestyle battle, a tam może padać dużo więcej słów tabu, niż taki "wibrator". Czy w sumie słowo "wibrator" jest w tych czasach słowem tabu? Raczej nie. Na pewno nie.Ewidentnie nie.  Nawet uważała, że mogą padać słowa dużo gorsze... było to dla niej katorgą bo była osobą raczej unikającą słów odważnych, słów wulgarnych, przekleństw - to nie był jej klimat. Wolała czytać literaturę, pisywać poezję, jak to każda delikatna, kulturalna dziewczyna z dobrego domu, ale czego nie robi się dla uzyskania chwili czasu przy mikrofonie i wywołania, i zobaczenia swojej siostry, z którą nigdy nie miało się kontaktu? Czego też nie robi się dla młodzieńczego zauroczenia? Zdumiewało ją trochę, że Alicja występuje w bitwach na słowa. Pewnie jest zadziorną kobietą... gdy Oskar spojrzał na Zoję swoimi oceanicznymi, dodającymi wiary oczami. Wiedziała jedno - ZROBI TO, POKONA WŁASNY STRACH.

bp14541484900414804_11

 

 

                       

 

 

© Bądź sobą!
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci